Jambo Zanzibar

Wtorek, 25 października 2011

Jambiani, Zanzibar Czytano: 3606

Otwieranie kokosu maczetąZawsze spychałem podróż do Afryki na dalszy plan. W wakacje trafiła w moje ręce książka Życiorys afrykańskiego dzikusa Lobagola. Akcja powieści osadzona jest na przełomie XIX i XX wieku. O czasach współczesnych można przeczytać m.in. w Domu na Zanzibarze Doroty Katende. Pani Dorota mieszka w wiosce Jambiani na wyspie Zanzibar i każdy może ją odwiedzić... Znajomość jakiejkolwiek książki nie jest konieczna by Afrykę odwiedzić, ale na pewno warto zabrać jedną z nich w 24-ro godzinną podróż.

Mimo, iż Zanzibar jest oddalony o 7 tysięcy kilometrów, to zegarki są przestawiane tylko o dwie godziny do przodu. Niewiele osób posiada jednak zegarki. Czas się tu zatrzymał. Rytm życia wyznaczają przypływy i odpływy, codzienne przerwy w dostawie prądu i muzułmańskie święta.

Zacznijmy jednak do początku. Jambo! - tak pozdrawiają się wszyscy mieszkańcy wyspy. Wszędzie rosną palmy kokosowe. Każda ma swojego właściciela. Kiedyś można było sadzić palmy wszędzie, dziś można sadzić tylko na swoim terenie. Wspięcie się 30 metrów nie jest trudne jeżeli jest się mieszkańcem... Na stopy zakłada się pętle ze sznurka, który działa jak blokada. Wybija się na rękach i podskakuje stopami. Prostuje się ciało i znowu podskok do góry. Za zerwanie nieswojego kokosa grozi kara 6 miesięcy więzienia. Jeżeli kokos spadł to należy do znalazcy. Najlepiej otwierać go maczetą.

Pestka z której wypija się mleko kokosowe otoczone jest grubą warstwą włókien. Mieszkańcy wyspy zbierają te włókna i podczas odpływu przykrywają je kopcami kamieni na plaży. Podczas przypływu kopce są zalewane. Po rozbiciu struktury i wysuszeniu włókien kobiety z wioski wyrabiają z nich bardzo wytrzymały sznurek.

Dla zabezpieczenia własnej przyszłości każdy chce mieć dużo dzieci. Dużo dzieci może dać np. wiele żon. Dzieci będą się opiekować rodzicami, gdy rodzice nie będą wstanie sami zdobywać pożywienia. Dlatego każda córka dostaje krowę, a każdy syn łódź.