Druga opowie¶æ Puzzaia

Czwartek, 28 lipca 2011

Chang Mai, wioska Lahu Czytano: 526

Bambusowa ¶wiatynia w obozowiskuNasza grupa nigdy nie wchodzi³a g³êboko w d¿unglê. Ka¿dego dnia spotykali¶my w ¶rodku dnia gospodarstwo, które prowadzi³o tak¿e ma³y sklepik z piwem i Coca-Cola. Przedostatniego dnia wêdrówki gospodarz mia³ bogatszy asortyment. Dla ka¿dej grupy rze¼bi³ procê. Proca by³a naprawdê ³adna i ka¿dy by zauwa¿y³, ¿e je twórca ma w tym wprawê. Ka¿dy móg³ spróbowaæ celuj±c w puste butelki ma³ym kamyczkiem, jednak nikt siê nie skusi³ na zakup. Nikt wtedy z nas jeszcze nie wiedzia³, ¿e tego wieczoru Puzzai opowie dlaczego zakup procy mo¿na przyp³aciæ ¿yciem?

Czy w Azji s± niesamowite moce? Pewnie s± takie jak wszêdzie. Tu czci siê naturê, a ¿e jest wszechpotê¿na to zawsze warto okazywaæ jej respekt. Taki respekt okazuje siê buduj±c przy ka¿dym gospodarstwie, rodzinie miniaturkê domku. Jest to ¶wi±tynia w której sk³ada siê dary. Ofiarowuj±c dobra chroni siê przed ubóstwem. Niektóre domki s± bardzo bogato zdobione, niektóre s± ubo¿sze, jednak we wszystkich zawsze s± dary w postaci jedzenia i od czasu do czasu tl± siê kadzide³ka. Czêsto takim podarkiem jest gazowana Fanta o ró¿owym kolorze, w butelkê czêsto jest wsadzona s³omka, czasem jest kilka takich otwartych, pe³nych butelek.

Gdy pod wieczór przyszli¶my do gospodarstwa w którym mieli¶my nocowaæ w pierwszej kolejno¶ci Puzzai z³o¿y³ dar z jedzenie w najubo¿szej jak± do tej pory widzia³em ¶wi±tyni. By³y to po prostu pozbijane kawa³ki bambusa. Z daleka przypomina³ karmnik dla wróbli.

Brak harmonii da³o siê od razu wyczuæ w tym miejscu. Obóz znajdowa³ siê przy samej rzece. W gêstym g±szczu drzew by³ tylko ma³y otwór nad naszym obozem, przez który dochodzi³o do nas ¶wiat³o. Zmrok zapad³ bardzo gwa³townie i od razu zrobi³o siê niezwykle ch³odno jak na t± szeroko¶æ geograficzn±. Nie ulega³o w±tpliwo¶ci, ¿e to miejsce zosta³o wydarte naturze si³±.

Moje w±tpliwo¶ci móg³ rozwiaæ tylko jeden cz³owiek - Puzzai. Nie by³em w b³êdzie. W tym obozie pojawia siê duch kobiety. Jeden z jego przyjació³, przewodnik mia³ z ni± nawet do czynienia. Jego turysta kupi³ procê od gospodarza. Testuj±c j± wieczorem w obozowisku rozbi³ szklan± butelkê w ¶wiêtym, bambusowym domku. W nocy przewodnik zosta³ d³u¿ej przy ognisku. Gdy siê zbiera³ do snu, z zaskoczeniem zobaczy³, ¿e jeden turysta wychodzi z obozu. Zacz±³ za nim i¶æ. Mê¿czyzna szed³ bardzo pewnie mimo, ¿e nie mia³ latarki i nie powinien znaæ tego terenu. Przewodnik obserwowa³ go z dystansu, zachowanie mê¿czyzny nie by³o normalne. Gdy ten zacz±³ wchodziæ do rzeki tu¿ przy samym uskoku wodospadu zmierzaj±c prosto w najszybszy nurt i niew±tpliwie krocz±c w kierunku pewnej ¶mierci przewodnik siê ujawni³ i go zatrzyma³. Mê¿czyzna by³ w transie, ale szybo uda³o siê z nim nawi±zaæ rozmowê. Gdy przewodnik zapyta³: co robisz? Mê¿czyzna odpowiedzia³: Idê za t± kobiet±, wo³a mnie. Nie widzisz jej? Jest tam. Przewodnik jednak nie dostrzeg³ niczego w mroku, tylko bezpiecznie odprowadzi³ turystê do chaty.

Tego wieczoru Puzzai nie spa³ w domu przeznaczonym dla przewodnika. By³a to chata po³o¿ona najbli¿ej ¶wiêtego miejsca. Spa³ na pod³odze w kuchni, a jego chata sta³a pusta.

Na szczê¶cie, jutro ju¿ wychodzimy z d¿ungli. Ostatni odcinek sp³ywa siê na bambusowej tratwie... :)