Chang Mai
Wczoraj by³em na fantastycznym obiedzie. Kosztowa³ mnie 4 z³ote. By³ to ry¿ sma¿ony w g³êbokiej patelni z jednym wbitym jajkiem. Dla mnie to jest w³a¶nie tajska kuchnia. Jedzenie kupione na ulicy od cz³owieka, który tu stan±³, rozgrza³ garnki i zacz±³ tu sprzedawaæ 2 godziny temu. Do tego te ostre, malutkie papryczki, do których zd±¿y³em siê ju¿ przyzwyczaiæ. W Europie ka¿dy, kto by mnie zobaczy³ objadaj±cego siê nimi to zapyta³ siê, czy wszytko w porz±dki? W Tajlandii s± przepyszne... mo¿e s± bardziej zno¶ne dziêki temperaturze 25 stopni? S± podawane w zalewie i dodaj± potrawie niesamowitego smaku.
By siê spakowaæ w dniu wyprawy do d¿ungli wsta³em wcze¶niej. Wyjazd by³ o ósmej. W³a¶cicielka guesthouse'a przechowa mój du¿y plecak. Zostawi³em te¿ pranie, które odbiorê po powrocie. Wyznacznikiem listy moich rzeczy do spakowania jest odpowiedz na pytanie: Czy wszystkiego u¿yjê przynajmniej raz? Najciê¿szymi rzeczami by³ aparat i litrowa butelka Jim Beam'a do odka¿ania ran.
O 800 przyjecha³ Puzzai, mój rówie¶nik. Nasza grupa w sumie liczy³a 11 osób. Byli w niej sami Anglicy, para Niemców, ja i przewodnik, oczywi¶cie Taj. Celem naszej wêdrówki by³a wioska ludzi Lahu. Wioska le¿y na szczycie jednego ze wzgórzy. Przez kilka godzin wêdrówki wypoci³em mo¿e z wiadro wody. Droga praktycznie ca³y czas wiod³a pod górê. Na oko oszacowa³em, ¿e mia³em najciê¿szy ze wszystkich plecaków. ¯a³owa³em tachania butelki whiskey, bêdziemy musieli j± dzi¶ opró¿niæ. Prze¿y³em jeden moment krytyczny. Zosta³em ostatni, kiedy wszyscy ju¿ przeszli w±sk±, ¶lisk± pó³k± skaln± nad brzegiem wodospadu. Nie mia³em siê za co chwyciæ, nie mia³em siê kogo spytaæ, moje buty ze¶lizgiwa³y siê z mokrego mchu, a plecak bezlito¶nie ci±gn±³ w dó³. O mój Borze, zosta³em sam. Utkn±³em. Jest naprawdê niebezpiecznie, fa³szywy krok i spadnê z ca³ym sprzêtem do wody. Sytuacja jest naprawdê rozpaczliwa. Je¶li z tego wyjdê, to ju¿ nigdy nie bêdê szed³ ostatni. Micha³, nie przejmuj siê czasem, masz d³ugie nogi, dogonisz ich. Micha³, nie dogonisz ich to s± ¶cie¿ki w d¿ungli, ju¿ teraz nie masz ¿adnej orientacji. Umierasz tu, czy przezywasz? Po prostu to zrób. Odpycham siê lew± rêk± od chwiej±cego siê korzenia. Prawa znajdujê wreszcie 2 cm otwór w pionowym, g³adkim g³azie w który mogê w³o¿yæ palce. Skok, lot, jestem po drugiej stronie ska³y. Dalsza wêdrówka by³a bardzo uci±¿liwa, gor±co, pot szczypi±cy w oczy, ulewa, przeprawy przez potoki. Do tego biorê Dotur - lek na malariê po którego za¿yciu nale¿y le¿eæ. Moje serce co jaki¶ czas chce spu¶ciæ powietrze jak balonik lub zaczyna wyrywaæ siê z piersi. Satysfakcji po doj¶ciu nie mo¿na wyceniæ.
Domy mieszkañców wioski po³o¿one s± oko³o 1 metr nad ziemi± i s± w ca³o¶ci zbudowane z bambusa. Teren jest górzysty, ale mimo to pod³oga chaty jest w poziomie. Dach pokryty jest wysuszonymi li¶æmi palmy. Ka¿de pos³anie sk³ada siê z cienkiego materacu, koca, poduszki i zawieszonej nad wszystkim moskitier±. Moskitierê widzê pierwszy raz w ¿yciu. Nie zrobi³aby na mnie takiego wra¿enia, gdym nie musia³ z niej korzystaæ.
Mimo poznania wielu miejsc na Ziemi, do tego wieczoru nie potrafi³em odpowiedzieæ na pytanie, o moje ulubione miejsce? Tym miejscem jest wioska Lahu. Teraz to wiem, widok mg³y wnosz±cej siê nad lasem, koncert wydawany przez wszystkie owady, zachodz±ce s³oñce i brak cywilizacji. Kompletny brak cywilizacji.
Przede mn± wieczór, po którym przewodnik bêdzie siê ze mnie ¶mia³ do koñca wyprawy...
Poprzedni wpis: Farma Krokodyli | Nastêpny wpis: Bobo, Syn Buddy |
Komentarze
Dodaj komentarz
# 1 | AnaeneEmany 2011-12-09 05:05:11
Dzieki za ciekawy blog