Magia w Azji

Sobota, 23 lipca 2011

Bangkok Czytano: 534

Tajowie wyznają Buddyzm. My nazywamy to religią, jednak jest to filozofia. Jeden z mnichów, którego poznałem w Suan Mokkh, nie wierzył w nic. Wypominał, że za złe grzechy, po śmierci, demon będzie nas wykorzystywał seksualnie w piekle i w to wierzy cała populacja chrześcijan.

Kim są mnisi, jeżeli nie są odpowiednikiem księdza?

Są to osoby, które zdecydowały się do bardzo ścisłego przestrzegania podstaw swojej filozofii. Np. nie mogą być dotknięci przez kobietę, nie mogą nic posiadać, ani też dotykać pieniędzy. Mogą się żywić tylko tym co otrzymają w darze - przez co nie widuje się otyłych mnichów.

Najważniejsza różnica pomiędzy chrześcijaństwem, a buddyzmem polega na tym, że chrześcijanie wierzą, że kara za złe uczynki spotka ich dopiero po śmierci (w domyśle można grzeszyć całe życie, a potem całą wieczność cieszyć się wspomnieniami, czy może lepiej: przeżyć całe życie i nic nie pamiętać?).

W Azji najważniejsza jest Karma, czyli tłumaczenie zasady przyczyny i skutku. Czyny tworzą przyszłe zdarzenia, doświadczenia i każdy jest przez to odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych, a wszystko to dzieje się teraz. Czyli kara może nas dotknąć lada moment.

Kto zostaje mnichem?

Mnisi otwierają szkoły dla najbiedniejszych. Bardzo ciężko jest być mnichem, ponieważ trzeba z wielu rzeczy zrezygnować. Im się więcej posiada tym trzeba więcej porzucić, a z tym każdy wie, że jest bardzo trudno. Czy porzucisz wszystko co posiadasz dla jakiegokolwiek celu? W umieraniu najgorsze jest to, że trzeba zostawić wszystko. Dlatego mnichami zostają ludzie nie zamożni. Gdyby teraz wspomnieć o głównym założeniu buddyzmu, jakim jest pozbycie się cierpienia (thukka), to można dojść do wniosku: PIENIĄDZE SZCZĘŚCIA NIE DAJĄ. :)

Chciałbym Wam prześwietlić azjatycki sposób myślenia na przykładzie Puzzaia, przewodnika po dżungli, mojego rówieśnika. Gdy trafiła mu się ciężka grupa, to w myślach zadawał sobie pytanie: co zrobiłem złego, dlaczego mnie to spotkało, co mam zrobić, żeby dobry los się znowu do mnie uśmiechnął? - czyli, już teraz musi wsiąść odpowiedzialność za resztę swojego życia. Jeżeli chce być szczęśliwy, to nie może czynić szkody innym.

Podczas podróży przez pustynie Gobi z Bonggouim, dwa lata temu, trafiliśmy na buddyjską świątynię pośrodku niczego (kiedyś wszystkie świątynie w Mongolii zostały zniszczone, przetrwała tylko jedna w Uaan Bator, więc świątynie w innych miejscach nie są okazałe). To była świątynia powstała w danwym miejscu kultu szamanistycznego. Nasze odwiedziny zbiegły się z wizytą wierzących. Każdy miał miskę z jedzeniem, które rozsypał ptakom. Ptak zostanie zjedzony przez lisa. Lis przez większe zwierze. Na końcu nasyci się człowiek. W ten sposób czyn popełniony w przeszłości da się odczuć w przyszłości. Ponieważ podzieliliśmy się jedzeniem, to nie będziemy chodzić głodni.

W Azji Karmę odczuwa się najbardziej, bo wszyscy wiedzą o jej istnieniu - nie jest to niewidzialna siła, czy duch, po prostu tak się dzieje i można o tym wiedzieć lub nie.

Karma, ani Buddyzm nie mają jednak nic wspólnego z magią. W Bangkoku jest duży targ amuletów sąsiadujący ze świątynia Mahathat. Targ nie jest odwiedzany przez turystów, najłatwiej jest zabłądzić, żeby go znaleźć.

Na tym targu zaczepiła nas wróżka, miała tłumaczkę - nie mogłem oprzeć się pokusie. Wróżba była pomyślna. Wieszczka dodała, że powinienem zacząć medytować...